Suknie ślubne 2011

Jestem po weselu 10 tygodni. To już naprawdę wiele czasu - dzięki temu mogę spojrzeć na ślub i na wesele z określonej perspektywy czasowej i podzielić się pewnymi doświadczeniami i spostrzeżeniami - pewnymi korzystnymi, pozostałymi ujemnymi.
Ślub i wesele miałem pod koniec 2010 roku - prawie więc na gorąco mogę Wam opisać co się udało, a co bym poprawił. Podstawowa kwestia to, jeślibym miał kolejny raz planować wesele - pod żadnym pozorem nie zrobiłbym owego wesela tak bajecznie drogiego.
Włożyłem gigantyczne pieniądze w wesele, otóż nie zwróciła się nawet połowa z tzw. "czepka". Prócz tego - nagle okazało się, że przed samym weselem (z tydzień przed) kilka osób się rozmyśliło i zadzwonili, że nie przybędzie. Nerwy człowieka biorą, bo jak się wkłada w coś siebie, ogrom siły i czasu, to chociaż bliscy i znajomi przyjdą zobaczyć, a nie będą uzasadniać się durnymi teksami w stylu "nie chce mi się". Chorobę jeszcze jestem w stanie zrozumieć, jakiś losowy przypadek, ale bezwzględnie nic poza tym. Podsumowując - malutkie uroczystości weselne z niewielką ilością ludzi, z najbliższą rodziną po prostu, a nie imprezy za duże pieniądze za przeszło 30 tys. zł.
Kolejna rzecz, już przypuszczalnie o wiele mniej istotna, lecz każdemu sumiennie doradzam - natychmiast przy zaręczaniu się z wybranką, zakomunikujcie że bezwzględnie nie będziecie chodzić z nią po salonach za sukienkami na ślub! Zdajecie sobie sprawę, że suknie ślubne są różnego rodzaju, jest bardzo dużo producentów i salonów - w większym miasteczku, pewnie w przybliżeniu 20 wystaw do przeszukania. Nie wiecie nawet, jaka to była droga przez mękę, bo moja młoda dama miała gdzieś przesądy. Nowe obserwacje - następnym razem opowiem.
Adres www: http://208.72.8.147



