Kultura punk
Punk jest nie tylko muzyką ale też stylem ubioru. Punk jest kulturą. Czarne koszulki lub bluzy z ulubionym zespołem, pasy z ćwiekami i oczywiście glany lub ewentualnie trampki. Czy stwierdzenie, iż "dobrze jest ubierać się jak punk" jest pozerstwem, to sztuczność? Nie! Jako przykład opowiem pewną historię.
Był mroźny, grudniowy poranek. Za oknem było ciemno, a termometr pokazywał minusową temperaturę. W takie dni marzy się o pozostaniu w nagrzanym łóżku i zapadnięciu w sen zimowy, albo o wyjściu na koncert punkowy, który taką temperaturę umiałby nieco rozgrzać.
Wypicie gorącej herbaty dodało mi trochę siły do przeciwstawieniu się mroźnej, zimowej pogodzie. Przewiązana ciepłym, grubym szalem, z czapką na głowie i (co się rzadko zdarza) w rękawiczkach, w glanach i skórzanym płaszczu opuściłam mieszkanie. Już zaraz po wyjściu od razu uderzył mnie zimy wiatr, jednak w taki sposób przygotowana do drogi wyśmiałam jego niecne zamiary zamrożenia mnie. Mając nie do końca dobrą widoczność przez wyżej wymienione części garderoby, spostrzegłam jednak coś niespotykanego.
Koło mnie szła pewna dziewczyna. Może moja rówieśniczka, może niewiele starsza - trudno powiedzieć. Jednak ważniejsze niż jej wiek jest to, jak była ubrana - lub raczej jak nie była. Brak nakrycia głowy skutkował rozwiewaniem włosów na wszystkie strony. Kurtka (niedługa, bo oczywiście taka teraz moda) nie przykrywała nawet całych pleców i mimo zapięcia po samą szyję nie osłaniała jej w całości. Na sam jej widok zrobiło mi się chłodniej. Na szczęście skręciła chwilę później w inną ulicę pozostawiając za sobą mocny zapach perfum.
Dało mi to do myślenia, jak ciężko mają ludzie zniewoleni przez modę. Wszak czapka to obciach a szalik jest po to, żeby wszystko ładnie wyglądało, a nie by faktycznie pomagał zatrzymać ciepło. Lepiej się rozchorowa
Był mroźny, grudniowy poranek. Za oknem było ciemno, a termometr pokazywał minusową temperaturę. W takie dni marzy się o pozostaniu w nagrzanym łóżku i zapadnięciu w sen zimowy, albo o wyjściu na koncert punkowy, który taką temperaturę umiałby nieco rozgrzać.
Wypicie gorącej herbaty dodało mi trochę siły do przeciwstawieniu się mroźnej, zimowej pogodzie. Przewiązana ciepłym, grubym szalem, z czapką na głowie i (co się rzadko zdarza) w rękawiczkach, w glanach i skórzanym płaszczu opuściłam mieszkanie. Już zaraz po wyjściu od razu uderzył mnie zimy wiatr, jednak w taki sposób przygotowana do drogi wyśmiałam jego niecne zamiary zamrożenia mnie. Mając nie do końca dobrą widoczność przez wyżej wymienione części garderoby, spostrzegłam jednak coś niespotykanego.
Koło mnie szła pewna dziewczyna. Może moja rówieśniczka, może niewiele starsza - trudno powiedzieć. Jednak ważniejsze niż jej wiek jest to, jak była ubrana - lub raczej jak nie była. Brak nakrycia głowy skutkował rozwiewaniem włosów na wszystkie strony. Kurtka (niedługa, bo oczywiście taka teraz moda) nie przykrywała nawet całych pleców i mimo zapięcia po samą szyję nie osłaniała jej w całości. Na sam jej widok zrobiło mi się chłodniej. Na szczęście skręciła chwilę później w inną ulicę pozostawiając za sobą mocny zapach perfum.
Dało mi to do myślenia, jak ciężko mają ludzie zniewoleni przez modę. Wszak czapka to obciach a szalik jest po to, żeby wszystko ładnie wyglądało, a nie by faktycznie pomagał zatrzymać ciepło. Lepiej się rozchorowa
Adres www: http://109.4.147.160



